Główne menu

Logowanie



Logowanie





Strona główna Aktualności MARZENIE MARII WIEMAN - Komu zawdzięczamy SPIMR?
MARZENIE MARII WIEMAN - Komu zawdzięczamy SPIMR? PDF Drukuj
Artykuły - Komentarze - Info
Wpisany przez adm-admin   
piątek, 02 kwietnia 2010 03:35

 

MARZENIE MARII WIEMAN

Komu zawdzięczamy SPIMR?

Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie konieczność powstania organizacji zrzeszającej rytmiczki jest oczywista od lat. Wiąże się ona z poznaniem w czasach studenckich prof. Marii Wieman, a dokładnie z zetknięciem się z organizowanymi przez nią spotkaniami, których stałam się w owym czasie  niezbyt częstym, ale zawsze entuzjastycznie nastawionym uczestnikiem. Poznałam tam wielu wspaniałych ludzi, od których wiele się nauczyłam. Pani Maria zawsze dbała o to, by w żoliborskich spotkaniach w jednym z jej ukochanych przedszkoli na ul. Suzina w Warszawie, brały udział największe ówczesne autorytety oraz, by wypełniały je aktualne treści, przydatne w codziennej pracy pedagogicznej.

MariaWieman-z-dziecmi-Przedszk-nr-130 Maria Wieman podczas zajęć w przedszkolu na ul. Suzina


Często wychodziłyśmy z wypiekami na twarzy np. po spotkaniu z udziałem prof. Stadnickiego (ucznia samego, wielkiego ORFFA!) na temat tańca, czy prof. Urszuli Smoczyńskiej - świetnego pedagoga i genialnej animatorki. W głównej mierze dzięki jej pracom, do których nierzadko zamawiała piosenki u najlepszych autorów, czyli poniekąd za jej sprawą, twórczość kompozytorska w dziedzinie artystycznej piosenki dla dzieci w wieku przedszkolnym, osiągnęła w latach 80-tych niespotykany wcześniej w Polsce poziom.   Pani Ula -  autorka licznych podręczników do zajęć muzycznych i  muzyczno-ruchowych dla dzieci, w tym wielokrotnie wznawianego "Kalendarza muzycznego", stanowiącego od ponad 20 lat coś na kształt przedszkolnego "katechizmu" muzycznego  - przynosiła na zajęcia do prof. Marii zawsze jakąś piękną niepublikowaną jeszcze piosenkę...  

 

Chwileczkę... Nie o fantastycznej atmosferze niezapomnianych wieczorów u p. Marii chciałam tu jednak pisać. Ten temat wymaga osobnego miejsca i poświęcenia mu nieco więcej uwagi.  Równocześnie wspominam je, ponieważ dla mnie zawsze były dowodem na to, że rytmiczki powinny się trzymać razem i że wspólnie mogą w swojej dziedzinie o wiele więcej zdziałać.

W sumie, można rzec, że w sensie ugrupowania mającego na celu skonsolidowanie środowiska, nasz związek SPIMR nie jest niczym nowym. To, co organizowała Pani Maria Wieman, było właściwie  zrzeszeniem rytmiczek i miłośników tej dziedziny, tyle że nieformalnym.  Spotkania odbywały się bez względu na to, czy zjawiło się kilka czy kilkadziesiąt osób... Pani Maria była w każdym razie zawsze! Jako inicjator, gospodarz i realizator w jednej osobie, troszczyła się przede wszystkim o rytmiczki stawiające pierwsze kroki w zawodzie, ale także - i kto wie, czy nie bardziej - o te panie, które z wiekiem straciły orientację, co jest na topie i jakie są najnowsze trendy... Jej ogromne poczucie więzi z grupą zawodową i odpowiedzialność za środowisko stało się dla mnie niedoścignionym wzorem.

Pamiętam, że na krótko przed moim wyjazdem za granicę,  w lipcu 1992, wyraziła wątpliwość, czy w gronie rytmiczek kiedykolwiek znajdzie się ktoś, komu będzie się chciało kontynuować takie spotkania. A może utworzyć związek? Obiecałam, że zajmiemy się tym wspólnie po moim powrocie.

Jesienią następnego roku pożegnaliśmy prof. Marię Wieman na zawsze. Wiadomość  dotarła do mnie w okolicach świąt Bożego Narodzenia, kiedy wysłana z życzeniami kartka wróciła...   Od tamtej pory minęło 15 lat.

Pani Mario, związek powstał! Lepiej późno, niż wcale... Ale, czy ktoś dziś będzie potrafił tak jak Pani zatroszczyć się o to, by istniejąc działał i był pożyteczny?...

/ej/

Zobacz też:

Maria Wieman - wspomnienie /EJ/

Poprawiony: poniedziałek, 20 lipca 2015 22:25
 
Copyright © 2020 Stowarzyszenie Pedagogów i Miłośników Rytmiki. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.